DO STRONY GŁÓWNEJ

Spotkanie z pleniem.

 Artykuł jaki został wysłany do Przyrody Polskiej i z pewnymi zmianami ukazał się w Nr 8. sierpniowym 2004 r.str. 28-29. 

Konrad Kata

             Wstawaj! Dzisiaj też jest - usłyszałem. Szósta rano nie wydawała mi się najlepszą porą na obserwację czegoś nie do końca dla mnie zrozumiałego, szczególnie o tej porze dnia. Podczas poprzedniej przygody, która miała miejsce kilka dni wcześniej nie udało się nic wytropić. Nieco zaspany 16 czerwca udałem się pod las. W Puszczy Sandomierskiej o 6 rano jest jeszcze dość ciemno mimo tego już z daleka zobaczyłem sylwetkę człowieka stojącego pod lasem, czekającego na mnie. Udaliśmy się razem w głąb lasu. Dowiedziałem się, że przed chwilą był widziany. Jeszcze po drodze rozmyślałem, z czym dokładnie będę miał do czynienia, gdyż wcześniejsze opisy nie za bardzo coś precyzowały. Nagle zatrzymaliśmy się. Byliśmy w olsie, który w tym miejscu sąsiadował z niewielkim bajorkiem. Jest- usłyszałem, po czym „mój przewodnik”, wziął kij i schylił się ku ziemi. Nie bardzo widziałem cokolwiek, oprócz szarej drogi, chaotycznego listowia i gałęzi różnej wielkości. Podnoszący się kij przerwał coś, co na pierwszy rzut oka było bardzo dziwnym i trudnym do określenia. Szybko rozbudziłem się całkowicie i zacząłem obserwować, z czym mam do czynienia. Masa trzymała się chwilę na kiju, ale po podniesieniu na kilka centymetrów przerwała się. Zaobserwowałem, że jest to skupisko larw bardzo małych, ziemistego koloru, poprzeplatanych ze sobą. Pokryte były jakby śluzem. Tworzyły coś na kształt węża idącego w jednym kierunku, szerokości około 15 cm grubości 1 cm i długie na około 1 metr. Zauważyłem też, że larwy te poprzeplatane ze sobą, po rozerwaniu starają się znowu połączyć. O kilka metrów dalej znajdowały się kolejne dwa skupiska larw jednak nieco krótsze od pierwszego. Udałem się do domu po lupę i aparat, aby dokładniej przyjrzeć się i udokumentować to zjawisko. Po powrocie nie zauważyłem jakiegokolwiek przesunięcia. Myślę, że ślimak byłby tu uważany za sprintera. Po przyjrzeniu się larwom, które były bardzo małe (około 1 cm długości) zauważyłem, że nie mają nóg, a ich kształt sugerował, że mogą być to larwy jakichś muchówek. Dziwiło mnie, że nigdy wcześniej o nich nie słyszałem, mimo że ich behawior jest tak ciekawy. Po zrobieniu kilku zdjęć, zabraniu paru larw do oznaczenia i obserwacji zjawiska przez kilkadziesiąt minut zauważyłem, że nic się specjalnie nie zmienia, więc udałem się z powrotem do domu. Przeglądając dostępną literaturę i atlasy nie udało mi się nic dowiedzieć na temat tego ciekawego owada.

Kilka dni później udałem się z tym niedającym mi spokoju problemem na Wydział Leśny Akademii Rolniczej do prof. Jerzego Starzyka. Po przedstawieniu profesorowi sprawy, usłyszałem „pleń” Sciara militaris, muchówka. Dowiedziałem się, że jest to bardzo rzadkie zjawisko, nie do końca poznane. Dostałem też namiary na literaturę, w której opisywano to zjawisko.

Postanowiłem poszukać jeszcze czegoś na ten temat w internecie. Po wpisaniu w wyszukiwarce „pleń” ku mojemu zdziwieniu znalazło się dziesiątki odnośników. Słowo pleń owszem jest dobrze znane gdyż miałem tu dane chyba od Adama Plenia po Zbigniewa Plenia. Wśród tego gąszczu odpowiedzi i poszukiwaniu pod łacińska nazwą niewiele się dowiedziałem.

Wreszcie po uzyskaniu literatury fachowej, której jak się okazało było niewiele uzyskałem odpowiedź na interesujące mnie pytania.

Pleń lub inaczej robak hufcowy albo Ziemiórka pleniówka jest niedużą muchówką z rodziny ziemiórkowatych (Sciaridae). Rozmiary dorosłych owadów wąchają się od 2,5 do 4,5 mm, przy czym samce są mniejsze. Owady dorosłe spotykane w sierpniu składają jaja na ziemi, z których po przezimowaniu wylęgają się beznogie larwy robakowatego kształtu. Dorosłe larwy maja rozmiary około11 mm, a przez ich ciało prześwituje zawartość przewodu pokarmowego. Larwy żerują w glebie, żywiąc się rozkładającymi liśćmi, odchodami zwierząt i próchnicą. Zdarza się, że larwy te wychodzą z ziemi i łączą się w ogromne ilości tworząc pas pełzających larw. Takie grupowe wędrówki znane są już od XVII w., jednak najbardziej wyczerpującą jak do tej pory na temat plenia jest praca polskiego uczonego Maksymiliana Siły Nowickiego z XIX w., który w swojej monografii po raz pierwszy opisuje ten gatunek jako Sciara militaria (Nowicki, 1868).

Ludność w XIX w. widziała w pleniu zwiastuna. Gdy poruszał się z dołu przepowiadał urodzaje i szczęście. Plenia suszono, świecono i posypywano nim obejście domowe w celu utrzymania dostatku.

Tak oto opisywał Nowicki legendę o spotkaniu z pleniem czyli o dobrej wróżbie: ,,Za Polski, gdy raz straszny głód panował, poszła Hrabczyca Bahledka do Węgier, aby kupić chleba. Nie wskórawszy tam nic, wracała do domu, znalazła po drodze plenia i wzięła go w chustkę ze sobą. Za powrotem do domu, cisnęła woreczkiem z pieniędzmi wygłodniałym dzieciom pod nogi, pocieszając ich słowy: Przywrócą dobre roki, bo idzie pleń do Polski. Dobre lata nastały, chleba było dosyć, a pleń odtąd uchodzi od dawien dawna z pokolenia na pokolenie za proroka i nikt go u nas nie niszczy, bo wiedzą, ze nie zrządza żadnej szkody".

 Jeszcze w latach siedemdziesiątych naszego stulecia nie dysponowano żadnym zdjęciem wędrującego plenia, a opisując to zjawisko przedstawiano rycinę z XIX wieku.

Pleń obserwowany był poza Polską, w lasach Rosji, Litwy, Szwecji, Norwegii, Bawarii, Turyngii, Harcu, Węgier, Szwajcarii i Ameryce Północnej, jednak w różnych miejscach nie zawsze gatunkiem budującym plenia był ten sam owad. W Polsce plenia spotykano był bardzo rzadko. Po drugiej wojnie światowej podawano go czterdzieści kilka razy.

Większość pleni ma długość od 50 do 100 cm., choć ponoć może dochodzić do 9-10 m. Nie wiadomo, jaki jest sens wędrówek plenia. Podawane są przyczyny takie jak brak pokarmu czy wysuszające działanie promieni słonecznych.

Większość robaków huwcowych w Polsce spotykana jest na drogach w okolicach wilgotnych, i w godzinach przedpołudniowych chodź nie jest to regułą. Plenie w Polsce spotykane były głownie w Karpatach oraz bagnach biebrzańskich i Puszczy Białowieskiej.

Nieznany jest w środkowej i zachodniej Polsce poza pojedynczym stwierdzeniem, jakie miało miejsce w Kampinosie.

Powracając w miejsce gdzie spotkałem plenia udało mi się jeszcze kilkakrotnie go zauważyć. Moje obserwacje pochodzą z Puszczy Sandomierskiej z Płaskowyżu Kolbuszowskiego z miejscowości Werynia. Na tym stanowisku w 2003 roku pleń spotkany był na drodze leśnej w olse i notowany od 9 do 25 czerwca, zawsze w godzinach porannych około 6 rano. Po deszczach wieczornych lub nocnych pleń nie był spotykany, natomiast, gdy w ciągu wcześniejszego dnia było ładnie był notowany. Mimo obserwacji około godz. 10 i 12 owad nigdy się nie pojawił. Jeszcze 21 VI udało mi się spotkać 3 plenie, a już 25 VI tylko 1 mały. Niestety nie udało mi się przeprowadzić szczegółowych obserwacji. Liczę na kolejne lata.

Zebrałem kilka okazów w celu przyjrzenia się dokładnie postaciom dorosłym. Larwy zebrane 21 VI już 28 VI przepoczwarczyły się, a za następny tydzień wylęgły się dorosłe niepozorne owady.

Zdjęcia robione przeze mnie okazały się dobre mimo panującego mroku i niewielkich rozmiarów obiektów. Cześć z nich prezentuję.

Myślę, że tak niewielka liczba podawanych spotkań z pleniem nie wynika z jego rzadkości tylko z łatwości przeoczenia go. Z pozycji stojącej jest to bardzo niepozorna masa nawet przy długości około 1 metra. Dodatkowo częste pojawianie się w godzinach rannych przy jeszcze panuje szarówka potęguje trudności w zauważeniu zjawiska. Dla przykładu na załączonym czarno-białym zdjęciu zrobionym w Bieszczadach mimo przybliżenia owad nadal doskonale się maskuje. Gdy idziemy nie spoglądamy na ziemię w poszukiwaniu robaka hufcowego jedynie pośliźnięcie i wywrócenie może pokazać nam to zjawisko.

Zachęcam wszystkich do poszukiwania i obserwowania tego fascynującego owada. Bardziej zainteresowanym polecam prace Maksymiliana Siły Nowickiego (Rocz.. Tow. Nauk. Krak., 1868 r.), Wł. Strojnego (Prz. Zool., 32, 1988 r.) i K. Zuby (Wiad. Entomol. 19, 2001 r.).

Co najważniejsze, spotkanie z owadem według wierzeń ludu, zapewne także tutejszych lasowiaków ma przynieść dobrobyt i szczęście na najbliższe lata, więc wskazane byłoby obserwowanie plenia systematycznie.

kontakt: katakon@poczta.fm

DO STRONY GŁÓWNEJ

linkownia.net - katalog i narzędzia internetowe online